Najlepsze sale Statystyki
Dodano 1740 sal,
Wystawiono: 1814 ocen i komentarzy

wyprawy na dorsza i wędkarstwo morskie Darłowo



Klub Ona
Warszawa

adres:
Fajansowa 4
Warszawa
Gastronomia
(3.33/6)
Wystrój
(3.33/6)
Obsługa
(3/6)
Lokalizacja
(4.17/6)
Relacje
(3.67/6)
Miejsca hotelowe
(3/6)
Ocena Gościa weselnego: wesele: listopad 2016
wystawiono:
zgłoś naruszenie
Ilość bibelotów w lokalu była stanowczo za duża, przestarzałe dekoracje może miałyby swój urok, gdyby tylko były odkurzone i uporządkowane. Nadmierna ilość zbędnych stolików i regałów zabierała (i tak ograniczone już) miejsce. Również w toalecie widać było brud i kurz. Po lokalu szwendał się kot. Obsługa bardzo nie miła, nie reagowała na prośby gości, niektórych wręcz omijała (np. przy podawaniu posiłków). Co do gastronomii, nie ma o czym mówić, bo jedzenia po prostu nie było. W większości korzystano z gotowych już przystawek zakupionych w markecie (typu: bagietka, ciasto francuskie), danie ciepłe ewidentnie z torebki, mięso niedopieczone. Przystawek tylko po kilka sztuk na półmisku – nie donoszono i nie wymieniano przekąsek (pomimo zapewnienia przez obsługę, że za chwilkę przyniosą). W jedzeniu znalazłam również kilka włosów. Zwieńczeniem stały się spalone „grzanki”, czyli chleb z poprzedniego dnia spalony w dużej ilości oleju. Na dodatek, cały swąd z kuchni wydobywał się na salę i siedzących gości.. Jak najbardziej nie polecam!
Ocena Gościa weselnego: wesele: listopad 2016
wystawiono:
zgłoś naruszenie
Wchodząc do lokalu widać przesyt fajansu, jak przystało na ulicę Fajansową. Dekoracje może i były ładne 10 lat temu, ale teraz to siedlisko kurzu, pająków i starych traw liści itp. Pod względem miejsca do sporzywania posiłków w ogóle nie powinno być dopuszczone przez Sanepid. Jeżeli chodzi o menu weselne to tragedia, z potaw ciepłych zupa cytrynowa która smakowała jak mydło i nawet nie lezała obok cytryny, którą Pani na siłę częstowała, poza tym rosól z kostki jedynie było czuć glutaminian sodu., na drugie danie niedopieczone mięso, poza tym barszczyk z torebki i do tego coś przypominający pasztecik… jak dla mnie to gotowiec z makro. Co do przystawek to górowała marchewka na surowo która została po obiedzie,po 4 koreczki na talerzu, hm z sera i pomidora, wspaniałe pieczywo czosnkowe z biedronki. Rarytasem były grzanki jak to Pani nazwała „na inny sposób” czyli chleb smażony w oleju. Obsługa była kompletnie niezorganizowana i to goście musieli prosić o podanie wina wódki i napojów. Całkowity brak inicjatywy ze strony kelnerów. To całe pseudo przyjęcie za jedyne 180 zł za osobę. Przestrzegam!!!!!
Ocena Młodej Pary: wesele: wrzesień 2012
wystawiono:
zgłoś naruszenie
Zdecydowaliśmy się na zrobienie wesela w Klubie „Ona” ze względu na piękny wystrój sali i ogrodu, wyjątkowy klimat i lokalizację. Miejsca w dolnej sali nie ma zbyt dużo, co nam pasowało bo mieliśmy wesele na 40 osób (wydaje nam się, że "weszłoby" ok. 60 osób). Możemy polecić to miejsce dla osób, które szukają czegoś oryginalnego, na nie do końca tradycyjne wesele w dobrej cenie. W żadnym wypadku Klub „Ona” nie przypomina dziesiątek sal weselnych i restauracji, które można spotkać dosłownie wszędzie. Dotyczy to również: menu, obsługi, przebiegu i wrażenia jakie odnoszą goście. Panuje tam przyjazna, domowa atmosfera, trochę jak byśmy byli u znajomych. Jedzenie było bardzo dobre, można w ciemno brać wszystkie propozycje pani Grażyny. Goście chwalili zwłaszcza ciekawe przystawki, które co jakiś czas pojawiały się na stołach i nie tylko – część z nich podawana było w ogrodzie i w sali górnej. Ilość jedzenia była naszym zdaniem odpowiednio wyważona. Stoły nie uginały się pod kilogramami jedzenia, które w większości przez nikogo nietknięte marnowałoby się bez sensu, a też nikt głodny nie chodził – przynajmniej mamy taką nadzieję;) Impreza była udana, przeciągnęła się do samego rana i usłyszeliśmy od gości wiele pozytywnych opinii – że nasze wesele było wyjątkowe i nigdy nie przypuszczali, że w Warszawie jest tak magiczne i nietuzinkowe miejsce, jakim jest Klub „Ona”.
Ocena Młodej Pary: wesele: wrzesień 2012
wystawiono:
zgłoś naruszenie
Klub „ONA” jest unikatowym miejscem w Warszawie. Dlatego też bardzo zależało nam na tym, aby to w właśnie tu odbyło się nasze przyjęcie weselne. Początkowo rozpatrywaliśmy opcję skromnego przyjęcia, bo nie byliśmy pewni, czy podołamy trudom organizacji prawdziwej fety. Po spotkaniu z Panią Grażyną zmieniliśmy zdanie – „ślub to szczególna okazją, a my zrobimy wszystko, żeby ten dzień był niezapomniany”, - stwierdziła. Dotrzymała słowa. To ona w szczegółach opisała jak będzie wyglądało menu, podpowiadając co musi, a co nie powinno znaleźć się na weselnym stole. Mieliśmy obawy, czy ta ilość jedzenia bę-dzie wystarczająca (i mieliśmy w zanadrzu gar sprawdzonego mamusinego bigosu;), ale nikt z przyjęcia nie wyszedł głodny. Przeciwnie – nadal odbieramy telefony z prośbami o przepisy Pani Grażyny (niezapomniana kapusta „dla odważnych”, czy cukinia z ziołami i serem ple-śniowym) i słuchamy historii o podwędzonych z talerza sąsiada, pod jego nieobecność, ra-cuchach. Dostaliśmy od Pani Grażyny też parę sprawdzonych rad. Doradziła dobrą cukiernię, podpowiedziała ile musi być szampana „ na wejście”, żeby nikt nie wylewał go w krzaki i zapowiedziała „niespodziankę” - każdy z gości w kieliszku szampana miał dojrzałą malin-kę… Zadziwiające… nad wszystkim bezapelacyjnie czuwają jedynie dwie osoby!!! Od po-jawienia się szampana na wejściu, alkoholu, potraw, kwiatów i świeżej zastawy na stołach do koordynowania robienia zdjęć gościom, izolującym się w malowniczych zakątkach. Zdjęcia, robione przez partnera Pani Grażyny Pana Darka, stanowią znakomitą część naszego ślub-nego foto-archiwum, ponieważ są rewelacyjnej jakości i znalazły się na nich naprawdę wszy-scy goście (nawet ci, którzy zostali dosłownie do pierwszego tańca). Właśnie te zdjęcia, jako pamiątkę naszego wesela, zaczęliśmy rozsyłać już w niecały tydzień po uroczystości. Warte podkreślenia jest to, że udostępniono nam nie tylko miejsce do hucznej zabawy, ale też pokoje – małżeński (a w nim romantyczne łóżko z baldachimem!!!) i miejsca noclegowe dla naszych gości z dziećmi, które to pierwsze nie wytrzymały tempa imprezy. Drugiego dnia „wymoczyliśmy” się w wannie w dwupoziomowej łazience, wypiliśmy pyszną poranną kawę z ekspresu na tarasie, pobawiliśmy się z psami, które skutecznie chronią posesję przed obcymi, ale są niezwykle przyjacielskie w stosunku do gości, a szcze-gólnie dzieci. Ok. godziny 12-tej witaliśmy na „kawie pod chmurką” naszą blisko 40-osobową rodzinę. Poza napojami i ciastami, które były przewidziane, mieliśmy szansę zjeść barszczyk z pasztecikami, do spożycia których nie doszło poprzedniego dnia wskutek najedzenia i roztańczenia zebranych. „Bisowała” też zupa cytrynowa. Przypomnieliśmy również o bigosie, który, natychmiast odgrzany, przemienił spotkanie przy kawie w prawdziwe poprawiny. Pani Grażyna tymczasem pilnowała, żeby na stole niczego nie zabrakło. Kiedy w trakcie chcieliśmy wypić jej zdrowie, okazało się, że pojechała, by dokupić napojów, choć to właśnie my, zgodnie z umową, mieliśmy mieć je przygotowane. Nawet słowem nie zdradziła, że coś mo-głoby zakłócić nasze beztroskie rodzinne posiedzenie. Pan Darek poza robieniem zdjęć w ogrodzie stanowił dla nas wspaniałe wsparcie logistyczne, polecił też sprawdzoną taksów-kę dla gości. Czy jest sens mówić, że z żalem żegnaliśmy się z tym miejscem i tymi wspania-łymi ludźmi?! Wspaniała atmosfera, urocze miejsce i ludzie, profesjonalna organizacja i nieobojętne podejście właścicieli czynią każdą imprezę w tym miejscu wyjątkową. Klub „ONA” - to miej-sce godne polecenia na każdą okazję.
Ocena Młodej Pary: wesele: kwiecień 2012
wystawiono:
zgłoś naruszenie
Niby wszystko ok, miło z uśmiechem ale czuje się oszukana. Nie wszystko zagrało tak jak się umawialiśmy, jedzenia brakowało na stołach. Wszystkiego po kilka sztuk choc nie ukrywam bardzo dobre. Obslugi nie było kiedu była potrzebna. A za tort który im upadl nawet nikt nie przeprosił. (na całe szczeście nie był to jedyny tort jaki mieliśmy) Radzę się dokładnie umawiać, a potem wymagać. Ja żałuje, przymykałam na wiele spraw oczy, chciałam by ten dzień był wyjątkowy, dużo się później nasluchałam od rodziny negatywnych komentarzy. I tak już dziś zupełnie na chłodno gdy oglądam zdjęcia to rodzina miała rację ale cóż czasu nie cofnę, niestety.
Ocena Gościa weselnego: wesele: luty 2009
wystawiono:
zgłoś naruszenie
Polecam, klimatyczne miejsce na nieduża rodzinną imprezę ;) przeurocza właścicielka, z którą można się bez problemy dogadać ;)
Wystaw opinię

Właściciel sali weselnej jeszcze nie dodał opisu.

Właściciel sali weselnej jeszcze nie dodał zdjęć.
Polcamy sale weselne, domy weselne, zorganizuj weselne w polecanych salach weselnych.

regulamin | Najlepsze sale weselne | kontakt

©2009-2017 ranking-sal-weselnych.pl
Szata graficzna: RevolWeb